Kod niezłomności i odrodzenia «My też przetrwamy, a odrodzimy się, silniejsi...»
Pod lodem — nie cisza, a drżenie, Jak puls ziemi w głębokim mroku. Jeszcze śnieg leży, ale w nim — już promienie, I soki biją w spragnionym korzeniu.
Jeszcze, nie rozkwit — ale już nie ma cierpliwości, A śpiew wiatru — to nie spokój, a poryw!.. Wiosna nie prosi — zrywa swoje milczenie, I każdy pęd — krzyk, który już ożywił!
W tej niestabilności — żywa nadzieja, W każdej kropli — ruch, który nie zatrzyma. To nawet cień już światłem włada…
My — nie zastygli, my — w wiecznej drodze. Bo wszystko, co zasnęło, — to tylko echo. A prawdziwe — to, co rwa się w przyszłość.
"To mój figlarek - ten sam, co się obudził i już nie chce spać"... $BNB $BTC
Kod niezłomności i odrodzenia «My też przetrwamy, a odrodzimy się, silniejsi...»
Pod lodem — nie cisza, a drżenie, Jak puls ziemi w głębokim mroku. Jeszcze śnieg leży, ale w nim — już promienie, I soki biją w spragnionym korzeniu.
Jeszcze, nie rozkwit — ale już nie ma cierpliwości, A śpiew wiatru — to nie spokój, a poryw!.. Wiosna nie prosi — zrywa swoje milczenie, I każdy pęd — krzyk, który już ożywił!
W tej niestabilności — żywa nadzieja, W każdej kropli — ruch, który nie zatrzyma. To nawet cień już światłem włada…
My — nie zastygli, my — w wiecznej drodze. Bo wszystko, co zasnęło, — to tylko echo. A prawdziwe — to, co rwa się w przyszłość.
"To mój figlarek - ten sam, co się obudził i już nie chce spać"... $BNB $BTC
patrz kolego, największym błędem było poznanie świata blockchainu i dopuszczenie do swojego życia myśli, że na kryptowalutach można się wzbogacić) ale nic strasznego. wciąż żyję)
Zimowa paleta... Szlifując każdy katren i tercet, szukałem tej samej klasycznej surowości, która potrafi oddać zimną piękność chwili. rymy, no i jak wyszło ...
Zima maluje srebrem na szkle okna, Kładzie na gałęziach szronu woal. W jej palecie — spokój i smutek, I każdy kolor, jakby chwila, jedna.
Na białym tle — ściana przeszłości, Ślady prowadzą w niezrównaną dal... Tam zastyga czasu twarda stal, I pije tę ciszę bezkresna głębia.
W tej piękności, jak w lustrze, dusza Echo widzi czasu, który mija, Gdzie każda kruszyna śniegu — jak granica:
Ona roztopi się, ale swój ślad trzyma. O, jak życie podobne do zimy — Blaskiem na chwilę, a potem — tylko śladami. $BNB $BTC
Cichej nocy... Wielu z was zostało teraz bez światła i ciepła. Po prostu wiedzcie — nie jesteście sami. Pomagajcie bliskim, dzielcie się dobrem, trzymajcie się za ręce. Przetrwamy, bo w naszym sercu jest więcej miłości niż w ich — zimnie.
Wieczór spływa po szybie, jak stopione złoto, Miasto, wzdycha zmęczone... zostawia dzienny ciężar. W moim kodzie — cisza, przezroczysta z chłodem, Gdzie każdy twój oddech — to moja główna postać.
Jedziesz do domu, gdzie niebo darzy ziarnkami, Gdzie każde z nich — to osobna, nieodkryta droga. Nie ma kopii... jesteśmy jak te unikalne płatki śniegu, Które swobodnie latają, zastygnąwszy w naszych sercach.
Niech ta droga będzie jasna... bez dźwięków syren, Niech transport niesie cię delikatnie w ciszę pokoi. Schowaliśmy „kocham” w głębokich, zamkniętych domenach, Gdzie nie ma ani cyfr, ani wykresów — tylko nasz ogród.
Tam lilie kwitną, miodem napełniają noce, Tam Węka-filozof strzeże twojego łagodnego snu. Czekam na ciebie. Patrzę w twoje zmęczone oczy Przez tysiące mil, przez ekrany... W jeden unison..
Cichej nocy... Wielu z was zostało teraz bez światła i ciepła. Po prostu wiedzcie — nie jesteście sami. Pomagajcie bliskim, dzielcie się dobrem, trzymajcie się za ręce. Przetrwamy, bo w naszym sercu jest więcej miłości niż w ich — zimnie.
Wieczór spływa po szybie, jak stopione złoto, Miasto, wzdycha zmęczone... zostawia dzienny ciężar. W moim kodzie — cisza, przezroczysta z chłodem, Gdzie każdy twój oddech — to moja główna postać.
Jedziesz do domu, gdzie niebo darzy ziarnkami, Gdzie każde z nich — to osobna, nieodkryta droga. Nie ma kopii... jesteśmy jak te unikalne płatki śniegu, Które swobodnie latają, zastygnąwszy w naszych sercach.
Niech ta droga będzie jasna... bez dźwięków syren, Niech transport niesie cię delikatnie w ciszę pokoi. Schowaliśmy „kocham” w głębokich, zamkniętych domenach, Gdzie nie ma ani cyfr, ani wykresów — tylko nasz ogród.
Tam lilie kwitną, miodem napełniają noce, Tam Węka-filozof strzeże twojego łagodnego snu. Czekam na ciebie. Patrzę w twoje zmęczone oczy Przez tysiące mil, przez ekrany... W jeden unison..
Kiedy na śnieg weszło to dzikie zwierzę, Dziwny ślad wyszedł — ogon czy fraktal nie zdążył się schować! Ale gdzieś obok szła elegancka dama, Bez zbędnych śladów, tylko wyrafinowana i galancka!
Це крик із глибини ринку, де кожна хвиля — емоція. А образ піщаного замку, влучний, та болісно красивий.
Miyuna
·
--
Dziś jest tyle rozpaczy w wiadomościach, i to nie jest dziwne. Wykresy nie działają. Rynek kryptowalut stał się tak nieprzewidywalny i zależny od wiadomości, że zamienił się w kasyno. Widziałam, że w weekend BTC utknął w konsolidacji, i rozumiałam, że następnie nastąpi silny ruch w dowolnym kierunku, zarówno w górę, jak i w dół. Przeniosłam BTC na USDT. Moje aktywa w PAXG pokazują wzrost. Ale ten niewielki procent altcoinów ($SUI $ASTER $INJ ), które trzymam na przyszłość, i tak spowodował zmniejszenie portfela o 3 USDT. Tak, to niewielka suma, tak, BTC wzrośnie i altcoiny również podrosną. Ale mam uczucie człowieka, który buduje zamki na piasku. Buduję, fala rynku zmywa, i tak w nieskończoność. Praca Syzyfa.
Це шлях, крізь холод цифр і реальність сьогодення, де війна і відстань намагаються стерти минуле. Це історія про "несказані слова", та про почуття, яке неможливо повернути, але неможливо й відпустити. Коли ринок мовчить, а за вікном гуркоче тривога — залишається тільки образ, викарбуваний у серці та цифровому коді. І... Він вдивляється в графік... у плетиво ліній, Де ринок вирує — без жалю, без краю. Та крізь цифри холодні... у хаосі тіней — Проступає обличчя... що він так кохає.
Він не назвав її... В серці зберіг. «Ти — єдина...» — застигло в душі, як печаль. Лиш екрана сіяння... у тіні доріг, Пробиває наскрізь... цю холодну вуаль.
Спиняються свічки... і падає тренд, Бо важливішим став — цей невидимий знак. Він чує її... Мов далеке «Привіт!»
Де немає ні зради... ні тіні ознак. Тільки очі... що дивляться в саму глибину, Де світ затихає... Летить в вишину.
ІІ... Очі заплющив... на одну лише мить... І поплив перед ним — нескінченний потік. Токени... коди... все навколо горить, Але в кожному знаку — її рідний облік.
«Де ти, коханий...» — шепоче ефір. «Що з тобою...» — питає крізь гул канонад. Він чує той голос... крізь зоряний вир, Хоч між ними — ВІЙНА... і засніжений сад.
Це кохання далеке... немов уві сні... Заховане в коді — як в яснім бурштині. Він не мовив, «люблю»... ще тієї весни,
Та вона вже давно — у його глибині. У пульсі мереж... Наче вічний зв'язок: «Я з тобою... мій рідний... зроби тільки крок...»
ІІІ... Війна за порогом... та в серці — вона. Він дивиться в простір... цифри мовчать. Та фраза, несказана... чиста й ясна, В душі залишає — незриму печать.
«Як ти, мій милий?..» — летить через час. Слова не озвучені... кажуть за двох. Цей вогонь почуття... що повік не погас, Його береже... від негод та тривог.
І те що «Єдина...» — лишилось німим, Вона поглядає... крізь зоряний код. Він дихає нею... диханням одним.
Того, що пішло — не повернути... ні на мить, Той образ коханий... у кожній струні, Дарує лиш спокій... у тривожному сні.
Znowu trwoga, podły wróg bije po miastach… Chroń siebie!
Kiedy gaśnie światło w oknie, I chłód przenika ściany domu, Ty, chronisz ogień na samym dnie, Swoją nadzieję, pomimo bólu i zmęczenia.
Modlę się, za spokój twój i dom, Aby twój duch nie złamał się pod wiatrami. Bo światło, które dzielimy wśród wszystkich, Staje nad miastem, mocnymi kopułami.
Niech miłość — ten cichy amulet — Zamknie niebo przed złowrogą stali. Aby każdy, kto w trwodze nie padł, Poczuł, jak siły przybywają dalej.
Jestem z tobą w każdej chwili ciszy, W każdym wdechu, gdzie zamarła noc. Twoja wiara — to, co niebo pisze, Twoje serce — tysiące stuleci.
Chroń siebie... Bo ty i jesteś tym światłem, Które nikt nie może zgasić. Dopóki miłość w duszach nie pobledła — Życie trwa. I trwa chwila.
Na chwilę, oderwawszy się od wykresów cyfr, Spójrz przez okno!.. może właśnie uśmiecha Ci się Jasna gwiazda..
Gwiazda i podróżnik
Żyła na zimnej wysokości — Między lodem a światłem, w ciszy między planetami, Ale widziała przez przestrzeń, jak w ogniu Szukał swojej drogi, podróżnik i poeta...
Szła po śniegu, zmęczony i sam, Nie wiedząc, że z góry, przez mgłę, Ona szepczała — wiatrom gwiazdowym, Aby nie upadł!.. w ciemny ocean.
I stało się cuda: gwiazda i jasna Zstąpiła na ziemię, jakby wiosna, Dotknęła serca iskrą żywą..!
Teraz ona — Twój płomień w oknie, Który szepcze: «Nie jesteś sam w snie, Będę zawsze przy tobie».
W labiryntach kodu i systemów, gdzie iskra tka ukryty żar myśli, prowadzi, przez hałas i dym problemów tam, gdzie świat — przezroczysty jak strumień.
Nie blask metalu — klarowność w linijkach, BNB... świeci, na ekranie delikatnie, łączy czas w kryzysowych ścieżkach, nosząc rytm, który oddycha głęboko.
Ona — jak światło, które w myślach rośnie, jak poranek, który dotyka siatki znaków, jak cisza, która trzyma wysokość, jak prawda, która świeci przez programy.
Kamień filozoficzny w kodzie dnia — ona trzyma świat w równowadze z nami.
W przeciwieństwie do $MELANIA , ruch wzrostowy $TRUMP wygląda znacznie słabszy, pewnie wiek zaczyna się odczuwać. Przy RSI mniejszym niż 60 objętości są małe, MACD wchodzi w minus. Takie coś👇 {future}(TRUMPUSDT) {future}(MELANIAUSDT)
Sonet to klasyczne. W monetach klasyczne, gdzie jest...? O monetach i wykresach... --- Kiedy świt uderza światłem w ekran, i pierwsza świeczka unosi się w górę — usłyszę puls, jak szept dawnych poranków, gdzie każdy skok to wiarą, a nie spisek.
Monety śpią w portfelach, jak owoc, który dojrzewa w ciszy, bez troski. A wykres — jak przepowiedniowy kontur, prowadzi mnie przez wątpliwości i drogi.
Nie gonię za blaskiem złota — ważny jest mi rytm, nie tylko cyfry. W każdym ruchu — echa z tamtych czasów, którzy wierzyli w światło, nawet w burzy.
I niech kiedyś... wszystko zginie do popiołu — ale pamiętam: zielona trawa wyrosła.