Znalazłem schemat na wypłatę pieniędzy, chciałbym to omówić z wszystkimi.
Schemat:
Handlarz kryptowalut kupuje niską ceną "martwy dług" (złe długi, które nie mogą być egzekwowane przez sąd).
Zmienia wierzyciela na zwykłego inwestora, a dłużnika na samego handlarza kryptowalut.
Idzie do sądu, składa pozew, szybko uzyskuje ugodę i wydaje dokument ugody.
Inwestor prywatnie przekazuje USDT handlarzowi kryptowalut.
Handlarz przelewa juany na konto egzekucyjne w sądzie, a sąd następnie przekazuje je inwestorowi (wygląda na "legalne, bezpieczne, nie blokuje kart").
Wykonalność planu wynosi niemal zero.
Przeniesienie wierzytelności wymaga powiadomienia dłużnika, może być potrzebna notarialna weryfikacja, sąd nie zaakceptuje "nagle pojawiającego się" nowego wierzyciela + dłużnika.
Fałszywe procesy sądowe (artykuł 112 i 113 Ustawy o postępowaniu cywilnym) są w kraju surowo ścigane, strony umawiają się na ugodę, tworząc fałszywe długi, sąd dysponuje teraz dużymi danymi do analizy ryzyka, jeśli kwota jest duża, a proces jest podejrzanie szybki, natychmiast zostanie to zidentyfikowane.
W najlepszym przypadku ugoda jest nieważna, w najgorszym przypadku grozi areszt (oszustwo/utrudnianie składania zeznań itp.).
Przelewy na konto egzekucyjne są ściśle kontrolowane, handlarz kryptowalut nie może "prywatnie wyprać" 1000000 bez pozostawiania śladów. W prawdziwych przypadkach podobne operacje kończyły w więzieniu.
Klasyczna wersja "najpierw przekaż U, potem uciekaj" w wersji rozszerzonej. Oszuści używają dokumentów sądowych, aby zrobić wrażenie, że mają "sądowe poparcie". Krajowe warunki wypłat już są pod dużą presją (kontrola ryzyka przez banki + przeciwdziałanie praniu pieniędzy), taka "sądowa skorupa" idealnie wpasowuje się w psychologię ludzi, którzy chcą "legalnie obejść blokady kart".
Inwestor najpierw przekazuje U, handlarz zabiera pieniądze i ucieka, a ty nawet nie odważysz się zgłosić na policję (bo sam uczestniczyłeś w fałszywym procesie).