Fundacja Fabric staje się bardziej interesująca, gdy przestajesz patrzeć na ROBO jako tylko token i zaczynasz patrzeć na problem leżący u jego podstaw.

Maszyny mogą już wykonywać użyteczną pracę. Mogą przetwarzać dane wejściowe, realizować działania i generować wartość wewnątrz rzeczywistych systemów. Ale w momencie, gdy ta wartość musi wejść do gospodarki, wszystko wraca do ludzi. Portfel należy do człowieka. Konto należy do firmy. Zgoda wciąż znajduje się gdzieś ponad maszyną.

To jest luka, którą wydaje się, że Fabric buduje wokół.

Chodzi o to, że roboty nie potrzebują lepszego brandingu. Chodzi o to, że działalność maszyn wciąż brakuje czystej warstwy tożsamości. Bez tego maszyny mogą działać, ale tak naprawdę nie uczestniczą. Zostają w strukturze kogoś innego.

Dlatego teza tożsamości Fabric ma większe znaczenie niż zwykła narracja o robotyce. Gospodarka maszyn będzie potrzebować więcej niż tylko zdolności. Będzie potrzebować uznania, koordynacji i jakiegoś sposobu, aby zaufanie istniało poza surowymi dziennikami aktywności.

Patrząc przez ten pryzmat, ROBO ma sens tylko wtedy, gdy pozostaje związane z rzeczywistą mechaniką sieci. W przeciwnym razie jest tylko kolejnym tokenem tematycznym. Jeśli pozostanie połączone z tożsamością, weryfikacją, uczestnictwem i rozliczeniem, to projekt zaczyna wyglądać bardziej jak infrastruktura niż pakowanie.

Większe pytanie nie dotyczy tego, czy pomysł brzmi futurystycznie.

Chodzi o to, czy maszyny mogą kiedykolwiek stać się rozpoznawalnymi uczestnikami otwartych systemów wartości.

To jest trudniejszy problem.

A prawdopodobnie najważniejsze z nich.

@Fabric Foundation

$ROBO #ROBO #robo