Przeglądając ogromną ilość publicznie dostępnych materiałów, natrafiłem na rzadko poruszany problem: #bedrock wszystkie przychody z umów są nieprzejrzysto ukryte w czarnej skrzynce. Inwestorzy posiadający $BR w ogóle nie mają możliwości współdzielenia tych zysków biznesowych.

Użytkownicy, którzy mintują i dokonują redeem uniBTC, są obciążani stałą opłatą. Strategia skarbcowa instytucji współpracujących musi dodatkowo naliczać koszty zarządzania. Do tego dochodzą nagrody za węzły otrzymywane z różnych protokołów ponownego zabezpieczania. Wszystko to są realne, stabilne strumienie gotówki wynikające z działania protokołu. Jednak od początku do końca nie znalazłem oficjalnie opublikowanego portfela do gromadzenia zysków, ani miesięcznego czy kwartalnego sprawozdania z rozliczeń przychodów z umów on-chain. Nikt nie potrafi policzyć, jakiej skali środków faktycznie trafia co miesiąc do protokołu @Bedrock

Dojrzali gracze w stakingu DeFi często przeznaczają część przychodów protokołu na odkupywanie i spalanie tokenów albo bezpośrednio rozdysponowują je posiadaczom tokenów długo zablokowanych w mechanizmach governance, mocno wiążąc wartość tokena z zyskami he-protokołu. Ale Bedrock nie wdrożył żadnego mechanizmu zwrotu zysków. Całość opłat i podziałów z ponownego stakingu jest pobierana jednostronnie przez zespół/projekt i przez nich samodzielnie zarządzana. Z zewnątrz nie da się ustalić, czy te środki służą rozbudowie ekosystemu, czy też trafiają do własnych kont zespołu.

Większość osób kupuje BR, tylko obstawia narracje takie jak ekspansja wielołańcuchowa czy finansowe „skarby” instytucji, które mają napędzać wzrost kursu tokena. Ludzie kompletnie ignorują fakt, że sam token nie ma żadnych praw do dywidend. Nawet jeśli emisja uniBTC stale rośnie, a przychody z opłat protokołu nieustannie wzrastają, ten zysk nie ma praktycznie żadnego związku z tym, co mają posiadacze tokenów—zwykli inwestorzy detaliczni trzymający tokeny. Kurs tokena zależy jedynie od spekulacji na rynku wtórnym, a jego podstawy ekonomiczne w praktyce są całkowicie oderwane od samego działania protokołu.

Widziałem niezliczone tokeny, których wycena opiera się na podtrzymywaniu narracji. W krótkim terminie można siłą podbić notowania dzięki „gorączce”, ale długoterminowa wartość w końcu musi przełożyć się na podział zysków. Bez przejrzystego ujawnienia przychodów, bez mechanizmu zwrotu zysków posiadaczom, BR pozostaje po prostu spekulacyjnym „instrumentem”, a nie tokenem dającym prawa powiązane ze wzrostem ekosystemu BTCFi. Dopóki projekt nie opublikuje publicznego adresu do gromadzenia zysków i nie udostępni raportów z przychodami, które da się sprawdzić on-chain na uruchomionych sieciach, uważam, że wszelkie marzenia o skali ekosystemu nie mogą zostać przełożone na realną wartość podtrzymującą posiadanie tokenów. Zgadzasz się?