Obserwuję jednego dużego influencera, który ma ponad 800 tysięcy subskrybentów. Przez ostatnie dwa tygodnie otwarcie "zbiera" swoją publiczność, a pod postami setki zachwyconych komentarzy.
Schemat jest prosty i działa jak w zegarku: najpierw głośno wchodzi w kilka projektów kryptowalutowych, aktywnie je promuje. Po kilku dniach pisze, że już wszystko sprzedał i wziął nowe "rakiety na Księżyc". Ludzie masowo biegną kupować. Jeszcze po dniu-dwóch znowu realizuje zyski i pędzi wszystkich w nową porcję. Dziś znowu zamknął wszystkie pozycje i uruchomił nową rundę. Sprawdziłem projekty — to zwykłe papiery wartościowe.
Gość po prostu zarabia na zaufaniu swoich followerów: pompować cenę, zrzucać im i lecieć dalej.
Kiedy ludzie w końcu zaczną uczyć się na błędach? Nie dajcie się nabrać na ładne obrazki i milion followerów. Sprawdzajcie wszystko sami: historię, tokenomikę i kto tak naprawdę stoi za projektem.




