Ostatnio miałem dziwny moment podczas badania narracji rynkowej.

Nic poważnego szczerze mówiąc.

Otworzyłem masę artykułów generowanych przez AI na ten sam temat i gdzieś w połowie... wszystko zaczęło wydawać się identyczne.

Inne sformułowania.

Ta sama emocjonalna tekstura pod spodem.

Ta część została ze mną dłużej, niż się spodziewałem.

Kilka lat temu AI wydawało się ekscytujące, bo poszerzało dostęp do informacji.

Teraz zaczynam się zastanawiać, czy to powoli nie kompresuje oryginalności.

Może to brzmi przesadnie.

Ale ten wzór ciągle się powtarza.

Nawet na CT czasami.

Przewijasz wystarczająco długo i w końcu wszystko zaczyna brzmieć statystycznie zoptymalizowane. Ta sama czysta pewność. Ten sam idealnie uporządkowany wgląd. Ten sam "mądry" ton.

I dziwnie... im mądrzej brzmi tekst, tym mniej mu czasami ufam.

Nie dlatego, że to złe.

Bardziej dlatego, że wydaje się odłączone od rzeczywistego doświadczenia.

Prawdziwa ekspertyza zazwyczaj wiąże się z pewnym tarciem.

Ludzie się wahają.
Przeczą sobie.
Zbytnio koncentrują się na dziwnych szczegółach.
Czasami źle wyjaśniają rzeczy, bo zrozumienie pochodzi z doświadczenia zamiast z dopracowanej komunikacji.

AI staje się bardzo dobra w symulowaniu tej tekstury.

Ale symulacja i pochodzenie wciąż wydają się dla mnie różne.

I szczerze myślę, że ta luka staje się ważna później.

Dlatego częściowo OpenLedger wciąż siedzi w mojej głowie ostatnio.

Na początku postrzegałem to głównie jako kolejny zdecentralizowany projekt AI próbujący monetyzować wkład danych.

Crypto ma już wiele takich narracji.

Im głębiej AI wnika w internet, tym bardziej warstwa atrybucji zaczyna wyglądać na prawdziwą infrastrukturę.

Nie tylko inteligencję.

Pochodzenie.

Kto przyczynił się do czego.
Skąd pochodziły informacje.
Jakie zachęty ukształtowały wynik.
Czy historię źródła można faktycznie prześledzić.

Te pytania kiedyś wydawały się drugorzędne.

Teraz czują się bliżej do rdzenia problemu.

Bo gdy informacje generowane przez AI stają się w zasadzie nieskończone... kontekst sam w sobie staje się rzadki.

I szczerze nie sądzę, że rynki w pełni rozumieją, co się dzieje psychologicznie, gdy ten ruch zaczyna przyspieszać.

Już żyjemy w internecie zoptymalizowanym wokół widoczności zamiast wiarygodności.

AI po prostu bardziej skaluje tę dynamikę.

Więcej treści.
Mniej tarcia.
Nieskończone pętle produkcyjne.

W pewnym momencie wąskie gardło prawdopodobnie przestaje być dostęp do informacji.

Staje się filtrowaniem zaufania.

To całkowicie zmienia ekonomię.

Zbiór danych produkowany przez ludzi ryzykujących realnym kapitałem prawdopodobnie niesie inny sygnał niż podsumowania z farmowania zaangażowania zoptymalizowane pod kątem zasięgu.

To samo z badaniami.

To samo z sentymentem.

To samo z społecznościami, szczerze mówiąc.

Internet zaczyna się zachowywać inaczej, gdy syntetyczna partycypacja staje się wystarczająco tania.

A crypto czuje się szczególnie wrażliwy w tym kontekście.

Teoretycznie moglibyśmy produkować całe narracje na przemysłową skalę.

Syntetyczne badania.
Syntetyczny sentyment.
Syntetyczna zgoda.

Brzmi ekstremalnie, dopóki nie zdasz sobie sprawy, że części z tego już dzieją się ręcznie dzisiaj.

AI po prostu dramatycznie obniża koszty.

Właśnie w tym momencie OpenLedger zaczyna wydawać się dla mnie bardziej interesujące.

Nie dlatego, że myślę, że już to rozwiązali.

Daleko od tego, szczerze mówiąc.

Wciąż są ogromne problemy z jakością zachęt, odpornością na spam, weryfikacją, zarządzaniem... wszystkim tym.

Ale kierunek wydaje się bardziej zbieżny z tym, w którą stronę może zmierzać sam internet.

Projekt wydaje się mniej jak "infrastruktura AI" a bardziej jak próba zbudowania ekonomicznego pochodzenia wokół generowania inteligencji.

Subtelna różnica.

Potencjalnie bardzo duża różnica później.

Bo jeśli sama inteligencja stanie się obfita...

więc może rzadki zasób staje się śledzalnym kontekstem ludzkim.

Nie doskonałych ludzi.

Tylko te, które można przypisać.

Ludzie z historią.
Ekspozycja na ryzyko.
Reputacja.
Ekonomiczne dostosowanie.

Ta emocjonalna warstwa ma większe znaczenie niż większość dyskusji technologicznych przyznaje.

Może całkowicie przeceniam ten przesunięcie.

Możliwe.

Wygoda zazwyczaj wygrywa z ideologią w dłuższej perspektywie.

Większość użytkowników prawdopodobnie nie będzie się interesować, skąd pochodziły wyniki, o ile produkt działa wystarczająco dobrze.

Ale z drugiej strony...

finanse w końcu się tym interesują.
Służba zdrowia się tym interesuje.
Systemy prawne się tym interesują.
Badania naukowe zdecydowanie się tym interesują.

Te branże w końcu osiągają progi zaufania, gdzie pochodzenie przestaje być opcjonalne.

AI prawdopodobnie również osiągnie ten etap.

A gdy tak się stanie, infrastruktura wokół atrybucji przestaje wyglądać na niszową.

Zaczyna wyglądać na konieczne.

Ostatnio ciągle o tym myślę.

Bo może następny wyścig zbrojeń AI nie dotyczy już tylko generowania inteligencji.

Może chodzi o generowanie inteligencji, której ludzie nadal mogą ufać, gdy internet zostanie zalany syntetycznym wszystkim.

I szczerze...

to zmienia mapę bardziej, niż ludzie zdają sobie sprawę.
$OPEN #OpenLedger @OpenLedger #OpenLedger $OPEN