Rzeczywiście, stary Trump został w tej rundzie wypchnięty przez starego Hu.
Przekaż dalej~
Mając na uwadze charakter Donalda, przy tak dużej operacji wojskowej, na pewno musi najpierw ogłosić to na swoich mediach społecznościowych, nie może znieść, że ktoś inny przyciągnie uwagę.
Ostatnio wydał polecenie odesłania Anthropic, napisał nawet kilka tysięcy słów eseju. Ale tym razem, w przypadku globalnie najważniejszego ataku na Iran, Donald jednak zniknął.
Po rozpoczęciu bombardowania, niemal wszystkie wiadomości pochodziły z mediów i oficjalnych źródeł izraelskich. Po ogłoszeniu przez izraelską telewizję bombardowania Teheranu, izraelskie władze ujawnili w formie wywiadu, że to atak był wspólny USA i Izraela.
Szczególnie podkreślili, że USA od miesięcy koordynowały związane plany z Izraelem. To trochę przypomina sytuację, w której chce się ukryć coś, co jest oczywiste.
W trakcie pierwszej fali bombardowania, która trwała trzy godziny, amerykańskie media oraz najbardziej lubiący uwagę Donald, nie zareagowali wcale.
Nawet CNN w początkowym raporcie tylko wspomniało o izraelskim ataku na Iran, ani słowem nie wspomniało o USA. Nawet nasi widzowie na Xiaohongshu mogli być szybsi w relacjonowaniu niż amerykańskie media.
Dopiero po tym, jak Izrael w wielu mediach podkreślił, że to wspólna operacja USA i Izraela, AP w końcu doznało opóźnienia i ogłosiło, że USA uczestniczyło w bombardowaniu Teheranu, powołując się na "wiarygodne informacje" od odpowiednich osób.
Kilka godzin po ataku, Donald w końcu zamieścił na mediach społecznościowych wideo dotyczące amerykańskiego bombardowania Iranu. Wideo jest bardzo ciemne, ma prostą oprawę, i nie wspomina daty, wydaje się, że było nagrane wcześniej. Donald prawie czytał z kartki, zupełnie nie miał tego samego zapału, co podczas pierwszego ataku na Iran i później, gdy chodziło o Maduro. Powiedział: „Dziś wieczorem mówię członkom Gwardii Rewolucyjnej Islamskiej, sił zbrojnych oraz wszystkim policjantom: musicie złożyć broń, w takim przypadku uzyskacie pełne amnestie; w przeciwnym razie będziecie musieli stawić czoła pewnej śmierci.”
W rzeczywistości, Donald nie był w Waszyngtonie, aby dowodzić, w ten weekend odpoczywa w swojej posiadłości na Florydzie.