Teraz rzeczywistość jest taka:
• PKB rośnie ~0.8–1% (IMF/World Bank) — po 4–5% w 2024 to prawie stagnacja.
• Dochody z ropy i gazu w styczniu — minus 46% rok do roku, minimum od 5 lat.
• Deficyt budżetowy już w styczniu $22 mld — połowa rocznego planu.
• Kluczowa stopa procentowa 16–18%, kredyty dusią biznes.
• Inflacja oficjalnie ~5–6%, ale wielu mówi, że w rzeczywistości jest wyższa.
• Rubel jest sztucznie utrzymywany, rezerwy topnieją, podatki wzrosły (VAT 22%).
Dlaczego jest źle:
• Sankcje + niskie ceny na ropę (Urals ~$40–45 zamiast potrzebnych $60+).
• Brak rąk do pracy (wszyscy są wciągani na wojnę z Ukrainą za pieniądze + masowa emigracja).
• Wydatki wojskowe 7–8% PKB — to jak życie na kredyt.
• Banki na skraju, odpływ depozytów, złe kredyty rosną.
Co dalej? Większość zachodnich analityków (Guardian, CEPA, Bloomberg) spodziewa się recesji już w 2026: -2…-5% PKB, jeśli ropa nie wzrośnie i sankcje się zaostrzą.
Rosyjskie oficjalne prognozy — wzrost 1–2%, ale już mało kto w nie wierzy.
Reżim może przetrwać jeszcze rok-dwa dzięki drukowaniu pieniędzy i złota, ale systemowy kryzys bankowy lub hiperinflacja — to całkiem realny scenariusz na koniec 2026 – początek 2027.
Mój krótki pogląd: nie jutro, ale w 2026 roku będzie bardzo ciężko. Kryzys w klasycznym sensie (jak w 98 roku) jest możliwy, jeśli Putin nie zniknie z Ukrainy.

