Nie straciłem danych.

Straciłem prawo do decydowania o tym, co się z nimi stało.

Aktualizacja usługi wylądowała cicho, a z dnia na dzień mój dostęp się zmienił. Pliki były nietknięte. Praca nadal istniała. Kontrola zniknęła. To był moment, w którym zdałem sobie sprawę, jak kruchy naprawdę jest scentralizowany system, gdy zasady zmieniają się bez ostrzeżenia.

To doświadczenie sprawiło, że Protokół Walrus wydawał się namacalny.

Na Walrus dane istnieją jako blob, podzielone za pomocą kodowania erasure i rozproszone w sieci zakotwiczonej na Sui. Żaden pojedynczy bramkarz. Żaden cichy przełącznik, który decyduje o istotności. Trwałość nie zależy od pozwolenia.

Posiadanie Walrus ($WAL ) wydaje się bliższe uczestnictwu niż eksponowaniu, poprzez stakowanie, zarządzanie i dApps zbudowane w celu zapewnienia odporności na cenzurę.

Po tej utracie kontroli, Walrus (#Walrus ) przestał wydawać się teoretyczny.