Jest moment, który każdy deweloper blockchain przeżywa, zazwyczaj około trzeciej rano, gdy kawa już ostygła, a blask ekranu to jedyne światło w pokoju. To moment, w którym zdajesz sobie sprawę, że ten piękny system, który zbudowałeś, ten matematyczny cud, który może obsługiwać miliony dolarów bez najmniejszego wysiłku, nie potrafi odpowiedzieć na najprostsze pytanie, na które mógłby odpowiedzieć nawet dziecko. Jaka jest pogoda na zewnątrz? Czy paczka dotarła? Ile kosztuje chleb dzisiaj?
Czuje się jak wychowywanie geniusza, który potrafi rozwiązywać niemożliwe równania, ale nie potrafi zawiązać własnych butów. Stworzyłeś coś potężnego, coś, co obiecuje zmienić świat, a jednak siedzi tam ślepe i odizolowane, niezdolne sięgnąć poza mury własnego kodu. Przez lata to ograniczenie nawiedzało sny wszystkich, którzy próbowali zbudować coś znaczącego z technologią blockchain. Mogli dostrzegać potencjał, mogli wyobrażać sobie zastosowania, ale rzeczywistość wciąż stawała na przeszkodzie.