$LUNC Ta moneta to teraz pole do shortowania, bo codziennie słychać, jak „martwe monety, bilion dostaw, spalanie nic nie daje”;
ci, co są na longu, nie przestają patrzeć na proces spalania, aktualizacje i ożywienie społeczności, jakby czekali na powrót byłego partnera.
Ale pojawia się pytanie, czy w krypto nie chodzi właśnie o te półmartwe, głośno krytykowane, a jednak przeklęte konsensusem projekty?
Teraz scenariusz LUNC jest jasny:
spalanie jest realne, a miesięczny mechanizm burn na Binance nadal działa;
społeczność się nie rozeszła, aktualizacje takie jak v4.0.1 wciąż są w toku;
ale ilość w obiegu to też astronomiczne liczby, więc nie udawaj, że tego nie widzisz.
Więc to nie jest „inwestowanie wartościowe”, ani „powietrze do zera” w prosty sposób.
To bardziej przypomina kasyno emocji dla detalistów:
krytykujesz to jako śmieć, a mimo to znajdzie się ktoś, kto to kupi;
mówisz, że to ma spaść do zera, a ono co chwilę wstaje z martwych;
kiedy już chcesz wejść, to znowu dostajesz świecę spadkową, która cię uczy pokory.
Najbardziej irytującą rzeczą w
$LUNC nie jest jego słabość, ale to, że zawsze daje „a co jeśli” złudzenie dla detalistów.
Ci, co są na shortcie, nie śmiejcie się za szybko, a ci, co są na longu, nie chwalcie się zbyt wcześnie.
Prawda w komentarzach:
uważasz, że
$LUNC to „epicka historia powrotu”, czy „stara trawa pociesza się sama”?
#LUNC #terraclassic