Kiedyś myślałem, że rynek zwolni, jeśli się wahałem. Jakby zauważył mój strach i dał mi drugą szansę. Nie robi tego. Nigdy tego nie robił.
Obserwowałem ruchy, gdy wpatrywałem się w ekran, czekając na jeszcze jedno potwierdzenie. W momencie, gdy kliknąłem, cena była już gdzie indziej. Potem przyszło żal. Nie głośny żal. Cichy, ciężki żal, który siedzi z tobą przez godziny.
Innym razem się spieszyłem. Bałem się, że coś mi umknie. Przekonany, że tym razem jest inaczej. To poczucie pewności było dobre przez chwilę, potem rzeczywistość uderzyła. Straty nie przychodzą dramatycznie. Powoli kapie, transakcja po transakcji, aż w końcu przyznasz, że nie byłeś gotowy.
Rynek nie dba o mój harmonogram, mój nastrój ani o to, jak długo czekałem. Porusza się, kiedy chce. Niektóre dni nagradza cierpliwość. Inne dni karze wahanie. A czasami robi jedno i drugie w tej samej godzinie.
Nauczyłem się tego w trudny sposób, przez zamieszanie, małe wygrane, które wydawały się większe niż były, oraz straty, które nauczyły mnie więcej, niż chciałem się nauczyć.
Najtrudniejszą częścią nie jest czasowanie wejść. To zaakceptowanie, że rynek nie jest nam nic winny. Nigdy nie robi przerwy. Albo przychodzimy przygotowani, albo oglądamy, jak przechodzi obok.
#CryptoTalks #MarketRebound #CryptoPatience